Komentarz reżyserski Paula Hadwigera

Początkowo mamy do czynienia z jałowizną, potem niepowstrzymanie wyrasta NOWY ŚWIAT. Wciążna nowo się tam pojawialiśmy. Po tygodniach spędzonych w domu w Berlinie, z dala od miejsca kręcenia filmu, naszych protagonistów i ich codziennego działania wokół centrum handlowego, na nowo tam wyruszaliśmy, nie wiedząc, co znów na miejscu będzie nas oczekiwać. Delektowałem się tą historią. Z biegiem czasu temat pracy coraz silniej stawał się centralnym punktem mojej pracy jako reżysera.

Różni ludzie, którzy między sobą się nie znają, różne życiorysy – wszystkich ich łączy to, że ze swojej pracy muszą jakoś związać koniec z końcem. W kwestii finansowej i tej ideałów. Praca wtedy definiuje ludzi, kiedy oni sami jej nie definiują. Ale czy to dotyczy także osób, które wcale nie chcą definiować się poprzez swoją pracę? Zaskakujące, że na księdzu jako jedynym NOWY ŚWIAT, który stoi zaraz obok jego kościoła, nie robi żadnego wrażenia.

Jak to wszystko się zaczęło. A zaczęło się we Wrocławiu dzięki blokadzie koła mojego starego golfa.

Byłem wówczas w Polsce z Silvio Naumannem, późniejszym dźwiękowcem. Policja nie mówiła ani po niemiecku ani po angielsku. Pewna młoda kobieta pomogła nam usunąć blokady. Była ówczesną sekretarką Hermanna Kümmela i jeszcze tego samego dnia spotkaliśmy go w jego małym biurze. Po tym pierwszym spotkaniu było to dla nas oczywiste, że projekt NOWY ŚWIAT może stać się filmem.

Polska. Baranówka 1, osiedle, w którym wybudowano NOWY ŚWIAT, nazywa się po niemiecku Schafsweide. W czasie pertraktacji znaleziono dokument zezwalający do dnia dzisiejszego na wyprowadzanie swoich baranów na łąkę. Baranów w okolicy nie ma już od dawna. Region rzeszowski, Podkarpacie, różni się od zachodniej Polski. Odczuwa się tu bliskość granicy z Ukrainą, odległość od Europy.

Zanim zacząłem studia, Polska była dla mnie Rosją. Sądzę nawet, że dla zaskakująco dużej ilości ludzi w Niemczech nadal tak jest. Zakochałem się w Polsce. Podczas podróży do Polski już w przygranicznych restauracjach przy autostradzie miałem uczucie, że jadę do domu – polskie mamy sprzedają nawet w takich anonimowych przydrożnych restauracjach swojskie naleśniki. Początkowo zatrzymaliśmy się u rodziny, u której mogliśmy nocować w naszym busie zaparkowanym w ich ogrodzie lub też w ich domu. Ta rodzina była dla mnie pierwszym prawdziwym kontaktem, zostaliśmy przyjęci jak dzieci.

Nie wszystko z szybkiego i funkcjonalnego życia w Niemczech przyjmowane jest w Polsce z entuzjazmem. Ale też wewnątrz kraju jest dużo różnic: podczas gdy gospodarka w regionach przygranicznych szybko się rozwija, wiele osób we wschodniej Polsce walczy o swoją egzystencję.

Niektórzy ludzie na Podkarpaciu nazywają tę część kraju „Polską B”.

KÜMMEL BUDUJE 

http://www.kuemmelbaut.de

NOWY ŚWIAT. Zainteresowały mnie różne sposoby postrzegania centrum handlowego oraz sposób patrzenia na ludzi przez centrum. Centrum było dla mnie cudowną historią do opowiedzenia, okazją do spotkania osób. Niepowstrzymanie wrastało ono w film. Wszystko to dzieje się generalnie w całej Polsce, może nie zawsze w tak biednych rejonach.

Kręcenie filmu. Praca z księdzem była zawsze trochę jak loteria. Dopiero co dał nam do zrozumienia, że to wszystko nie dla niego, chwilę potem zaprosił nas do siebie i już graliśmy razem w tenisa stołowego, jakbyśmy byli przyjaciółmi od lat. Z Antonim Adamskim było inaczej, nadawaliśmy na podobnych falach. Jako dziennikarz odczuwał z nami pewną bliskość. Na trop kiosku wpadliśmy dość późno. Ale jak już byliśmy na miejscu, zawsze tam powracaliśmy. Krzysztof Madej miał zawsze dobry humor, godzinami mogliśmy stać pod jego kioskiem i obserwować ludzi. Delektowałem się tym, że uczucie bliskości i zaufania, jakie powstało między nami i nim oraz innymi osobami, może być przeżywane inaczej niż znam to z Niemiec. Najważniejsze, że się po prostu jest. Tak czy owak spotyka się dość często, nie trzeba wszystkiego robić „teraz”. Czasami nic nie było zaplanowane, kiedy pojawialiśmy się na miejscu. Brakuje mi naszego małego teamu, który razem stworzyliśmy. Jak sięspotykamy, pytamy się czasem, kiedy znów razem wyjedziemy.

Język. Próbowałem nauczyć się polskiego. Nie udało mi się jednak nauczyć więcej niż kilku form grzecznościowych. Ma to wiele zalet ale też o wiele więcej wad, kiedy kręci się w kraju, którego języka się nie zna. Z jednej strony jest się wtedy „pod ochroną” i ma się czas na zastanowienie się nad każdym następnym krokiem. Z drugiej strony nie udało mi się nawiązać pewnej bliskości z niektórymi protagonistami, takiej jakiej bym sobie życzył. Ani z księdzem ani z właścicielem kiosku nie mogłem porozmawiać bez pomocy tłumacza. Z Antonim Adamskim mogliśmy z kolei przejść na angielski czy francuski.

Wieloletnia dokumentacja. Podczas planowania fimu i kręcenia go poznałem moją partnerkę życiową. Dzisiaj mamy syna, który chodzi do przedszkola. Skończyłem studia, zrealizowałem kilka innych projektów. Minęło sporo czasu i stopniowo uświadamiałem sobie, że w przypadku „Kümmel buduje” chodzi o coś więcej niż tylko o projekt filmowy.

Przez ten długi czas, który przedstawiamy, ciągle powracaliśmy na miejsce, wciąż na nowo pakowaliśmy nasze rzeczy i wyjeżdżaliśmy na plan. Spędzaliśmy tygodnie w Berlinie, NOWY ŚWIAT się od nas oddalał i nagle znów musieliśmy dawać gazu. Czasami było to męczące, ale też i piękne – dzięki temu nie pożarła nas rutyna, na pewno na korzyść filmu.

Punkty krytyczne także miały miejsce, jednak przestój w budowie nie był dla nas najgorszy. Także z poniesienia klęski dałoby się zrobić film. Najgorszy dla nas moment to ten, kiedy dziennikarz Antoni Adamski przestraszył się, że kręcimy film promujący centrum handlowe. Chciał całkowicie się wycofać, nie mógł pojąć, dlaczego tak dużo czasu spędzamy z Hermannem Kümmelem i chciał dokładnie wiedzieć, po czyjej stronie jesteśmy. Tłumaczyłem mu to w wielu listach i rozmowach telefonicznych, także podczas długiej rozmowy osobistej, którą z nim przeprowadziłem. W rezultacie dalej darzył nas zaufaniem ale jednocześnie już nigdy nie próbował kręcić z nami filmu anty‐centrum.

Życzyłbym sobie jeszcze raz mieć tak dużo czasu na pracę przy projekcie. Jednocześnie w tym momencie nie chciałbym, aby następny projekt tak samo słabo dał się kontrolować. Podczas pracy nad filmem mogłem zobaczyć, jak z biegiem czasu zmieniają się ludzie. Antoni Adamski goli wąsy i postanawia iść na emeryturę. Hermanna Kümmela dotyka kryzys finansowy. Kiedy poznaliśmy Violę Wojnowski, jeszcze karmiła piersią swojego syna Viktora, teraz chłopiec idzie do szkoły. Krzysztof Madej, właściciel kiosku, postanawia zostać taksówkarzem, gdyż inaczej nie zwiąże końca z końcem.

Po kręceniu. Film jest gotowy a życie naszych protagonistów toczy się dalej. Antoni Adamski znalazł wydawcę dla swojej książki o artystach z regionu, którą napisał po odejściu na emeryturę. Kiosk ostatecznie został zamknięty. Centrum handlowe nadal boryka się z problemami związanymi z wynajęciem pomieszczeń i ma nadzieję na rychłe polepszenie gospodarki.

 

www.kuemmel‐baut.de

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s